W oparach demokracji

Dobry wieczór.

Za nami losowanie numerów list wyborczych do Parlamentu Europejskiego. Przed nami zaś same wybory. Będzie to, rzecz jasna, głupota, jak każda procedura demokratyczna, ponieważ nie istnieje racjonalny system podejmowania grupowych decyzji, nawet jeśli każdy wyborca z osobna ma spójny system preferencji, co w świecie rzeczywistym zachodzi rzadko. I nie, żadna manipulacja ordynacją, cenzusem, progami wyborczymi czy metodami przeliczania głosów na mandaty nie pomogą: albo mamy dyktaturę, albo mamy burdel. To zostało udowodnione.

Jednak nawet Condorcet i Arrow nie przewidzieli takiego kuriozum, jakie czeka nas w nieodległej przyszłości. Czytaj dalej

Sam zdecyduj, jak się ubierze cała wieś

Dobry wieczór.

Uważny Czytelnik z pewnością dostrzegł, że pod koniec poprzedniego wpisu użyłem słowa „niecały”. Nie jest to przypadek. W tym tygodniu wpis wyjątkowo w czwartek, ponieważ Wielki Piątek jest dla mnie osobiście zbyt ważnym dniem na blogowanie. Skoro już tak świątecznie zacząłem, to dziś o związanym z chrześcijaństwem temacie: o dobroczynności. Czytaj dalej

Święty Jerzy i koza

Idzie sobie facet ulicą i widzi, jak ktoś maluje płot. Myśli sobie:
– Super! Płot… kuźwa, ktoś sobie płot maluje… Jak ktoś maluje sobie płot, to co? Czy ktoś biega za nim potem, palcami pokazuje i krzyczy „Ludzie, patrzcie, to jest ten, ten facet, który sobie pomalował płot?” Nigdy!
Ze zwieszoną głową facet idzie dalej. Widzi harcerza przeprowadzającego staruszkę przez jezdnię. Myśli:
– Kuźwa… Staruszka… Taka staruszka… Jak ktoś przeprowadzi przez jezdnię staruszkę, czy coś się dzieje? Czy ktoś przyczepia mu potem na drzwiach kartki „Przeprowadzacz staruszek”? Czy wysyła anonimy, że takich, co przeprowadzają staruszki, ludzie nie chcą w mieście? Nigdy!
Facet idzie dalej i widzi kolejkę po poranną prasę. Myśli:
– Cholera… Gazety… Gazety ludzie czytają… A jak ktoś czyta gazety, to co? A nic! Nic nie jest! Czy ktoś patrzy na jego dziecko w szkole znacząco? Niby nic głośno nie mówiąc, ale sobie myśląc, albo mówiąc za plecami „To jest synek tego, co rano przegląda gazety”? Nigdy…
Facet idzie przez dłuższą chwilę pogrążony w smutnych rozmyślaniach:
– A wystarczy tylko jeden raz zgwałcić kozę…

Dobry wieczór.

Koza już była. Reszta tytułu niedługo się wyjaśni – łącznie z tym, że między pierwszym a drugim słowem może stać przecinek lub nie, jak kto woli. Ja nie stawiam żeby nie narzucać interpretacji. Czytaj dalej