BBB+

Dzień dobry.

Agencja ratingowa Standard & Poor’s obniżyła rating kredytowy III Rzeczpospolitej (nie „Polski”, ponieważ ten rating, a właściwie po naszemu ocena, dotyczy wypłacalności obligacji, a te emitowane są przez państwa, ale nigdy przez kraje) i zmieniła prognozę na negatywną.


Jest oczywiste, że reakcja rynku na coś takiego będzie szybka i raczej krótkotrwała. Ale bolesna, np. ceny wszystkiego pójdą w górę. I nie ma znaczenia, że pozostałe dwie liczące się agencje zostawiają rating III Rzeczpospolitej w spokoju, przy czym Moody’s ocenia prognozy przyszłościowe jako stabilne, a Finch jako pozytywne.

Tutaj pełne tabelki dla zainteresowanych (po angielsku).

Widać więc, że tragedii nie ma, u Moody’ego stoimy wyżej niż Irlandia, wszędzie zaś na tym samym poziomie co Hiszpania czy Włochy, a wyżej niż Węgry, czyli państwo, w którym całkiem nieźle się dziś dzieje w porównaniu z resztą Unii.

Ale dla szarego zjadacza chleba przekaz będzie oczywisty: PiS wygrywa wybory i tuż potem wszystko drożeje, więc trzeba zwalić winę na PiS. Raj dla tych, którzy chcieliby zorganizować w Polsce drugi Majdan (wbrew pozorom mogą istnieć takie grupy, i to całkiem potężne).


Jest oczywiste, że ekonomiczna, rzetelna analiza, nie może oceniać wiarygodności państwa okupującego kraj zamieszkały przez czterdzieści milionów ludzi na podstawie raptem dwóch miesięcy, zmiany dokonane podczas których nie zdążyły nawet lokalnie pokazać swoich dalekosiężnych skutków. Jeśli więc obniżka miała rzetelne podłoże ekonomiczne, to winowajcą jest raczej poprzedni rząd, który rządził przez osiem lat i długofalowe efekty pierwszych jego działań (np. tego, jak działania tego rządu w pierwszych dwóch latach przekładały się na poziom inwestycji wśród przedsiębiorców) zaczynają właśnie teraz być widoczne.

Ale może być i tak, że jest to bezpośredni efekt wyboru PiS. W końcu to tak naprawdę jest ocena zaufania, a zaufanie może zależeć od tego, kto jest u władzy, a nie od tego, co robi. Tylko to oznaczałoby, że decyzja jest czysto polityczna, pretekstem do niej jest sam fakt, że wybory wygrało to, a nie inne ugrupowanie, a decyzja może być używana jako bat na rządzących.

Bo czemu nie? Agencje ratingowe żyją w symbiozie z sektorem bankowym, a tu PiS chce opodatkować dodatkowo banki. Stworzenie problemów tak, żeby ludzie zwalili je na PiS, wydaje się normalną reakcją na poziomie emocjonalnym, a jeśli jeszcze dołączą do tych durniów z KOD i spróbują odważnie rozwiązań siłowych, to ho ho!

Tak czy inaczej: przykład Węgier z jednej strony, a Niemiec, Francji czy Szwecji z drugiej strony, pokazuje, że niższy rating wcale nie musi być czymś gorszym.

Przy okazji warto przyjrzeć się ocenom Ukrainy. Jest piąta od końca w ocenie S&P, trzecia od końca w ocenie Fitch, a Moody’s stawia ją na przedostatnim miejscu, niżej oceniając jedynie Puerto Rico.

To ku ewentualnej przestrodze choćby częściowo myślącym: jeśli niższy rating jest czymś złym, to ewentualny Majdan jest receptą na gwałtowne pogorszenie sytuacji (nawet jeżeli przy okazji wymienia władze).


Tylko boję się, że myślących to będzie garstka, i to ta, co dla własnej korzyści będzie chciała Majdan powtórzyć. Reszta, jak idioci, zareaguje, zamiast pomyśleć, na hasełka i frazesy. Albo da się kupić.

Ale przynajmniej będziemy mieli .Nowoczesny sposób rozwiązywania tego typu problemów.

Do napisania za tydzień. Miłego weekendu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *