Centralizm demokratyczny

Dobry wieczór.

Z okazji podwyżek czynszów i opłat, cen usług bankowych, płacy minimalnej (co przełoży się na podwyżki składek dla mikroprzedsiębiorców i wzrost cen dóbr i usług dostarczanych przez ludzi zarabiających płacę minimalną) i paru podobnych zmian życzę wszystkiego najlepszego. Tylko czy na pewno było co świętować z takim hukiem?


A teraz wracam do tytułu. Proszę przeczytać poniższy cytat i zastanowić się, czy bardziej pasuje on do Prawa i Sprawiedliwości czy do Komitetu Obrony Demokracji:


Centralizm demokratyczny jako zasada organizacyjna naszej partii wymaga rozwoju demokracji pod warunkiem przyjęcia dyscypliny centralizmu. Centralizm oznacza rewolucyjną dyscyplinę i porządek, które pozwalają na funkcjonowanie całej partii jako jednego mechanizmu pod jednym przywództwem wodza.

Na pierwszy rzut oka chodzi o PiS. O KOD zresztą chodzić nie może, ponieważ w cytacie wyraźnie występuje słowo „partia”, i rzeczywiście: nie jest to cytat z deklaracji KOD. Ale w moim odczuciu doskonale wpisuje się w działania i retorykę tej organizacji: demokrację przedstawiamy jako coś dobrego, ale z demokracją mamy do czynienia wtedy, kiedy demokratycznie podjęte są takie decyzje, jakich my chcemy. Nie ma tam może jednego wodza, ale ewidentnie widać dążenie do wpojenia ludziom, że nie każda decyzja zasługuje na miano „demokratycznej” i że kryterium nie stanowi bynajmniej liczba czy odsetek popierających tę decyzję ludzi, bo ich tożsamość oraz treść samej decyzji są dla demokratyczności równie istotne.

Można więc z pewną ostrożnością powiedzieć, że KOD jest w pół drogi do „centralizmu demokratycznego” (cudowna nazwa, swoją drogą), oraz że, przynajmniej na razie, kolejne kroki w tamtą stronę uważa za lepsze niż kroki w stronę przeciwną.

Nie jest to jednak również fragment założeń programowych PiS i przypisywanie go tej partii byłoby cokolwiek niesłuszne. Prawo i Sprawiedliwość jest oczywiście w pewnym sensie partią wodzowską, natomiast zazwyczaj nie występuje w niej zjawisko jednomyślnego przyklepywania decyzji Jarosława Kaczyńskiego za pomocą głosowań, a wtedy, kiedy występuje, trudno sobie wyobrazić, żeby jeden czy drugi poseł PiS zagłosował niezgodnie z własnymi przekonaniami tylko dlatego, że Prezes kazał. Może kilku takich karierowiczów funkcjonuje w PiS jako spadochroniarze, ale reszta znalazła się tam dlatego, że po prostu uważa wizję Polski oferowaną przez PiS za najlepszą możliwość z dostępnych na „rynku”.

(Co, swoją drogą, jest powodem, żeby zlikwidować ustawowe bariery wejścia na ten „rynek”, bo co prawda z prawdziwym rynkiem nie ma on nic wspólnego, ale zasada, że długotrwała niedostępność naprawdę sensownych opcji w sytuacji, w której są one już technicznie możliwe do udostępnienia, może być wyłącznie winą wysokiej bariery wejścia, nadal działa, a tutaj bariery wejścia mają swoje źródła wyłącznie w ustawach).

Co więcej, PiS wcale w tym kierunku nie dąży, ponieważ jeśli nawet występuje jednomyślność, jest ona raczej skutkiem przyjęcia do partii takich, a nie innych osób, a nie celem partii samym w sobie.


Konkludując: bardziej KOD niż PiS. Choć, oczywiście, łatwiej jest przypiąć cytat jako łatkę PiS-owi (i nie wątpię, że KOD zrobiłby to z dziką rozkoszą).

A prawdziwym źródłem cytatu jest praca „Partia Pracy Korei – Partia Wielkiego Wodza, Towarzysza Kim Ir Sena„, podobno autorstwa Kim Dzong Ila, napisana na 50-lecie istnienia Partii Pracy Korei. Klikają i czytają Państwo na własną odpowiedzialność, za onkologa nie zwracam.

Do napisania za tydzień. Miłego weekendu i całego 2016 roku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *