Jak się nie obrócisz, zawsze Duda z przodu

Dzień dobry.

Przede mną trudny wybór. Ideologicznie jestem blisko prawicowca (ale w klasycznym rozumieniu), czy też blisko leseferysty (aż sam nie wiem, którego z tych określeń lepiej używać: pierwsze jest rozumiane na ogół opacznie, drugie wcale). Z tego powodu wcale nie jest mi łatwo poprzeć Andrzeja Dudę, kandydata bardzo lewicowego, wysuniętego przez Prawo i Sprawiedliwość, najbardziej lewicową partię w obecnym polskim parlamencie.

Ale gdy tylko sobie zestawiam kandydatów z II tury, to wychodzi jak w tytule. Niekiedy remis, w innym przypadku na korzyść Dudy. Dlatego prawdopodobnie zbiorę się w niedzielę i zagłosuję. Oddam głos na Andrzeja Dudę, którego program wcale mi się nie podoba, ale wcześniej spróbuję do tego przekonać Państwa, którym zapewne program Andrzeja Dudy także się nie podoba. Argumentów za takim głosem jest aż nadto.


Podzielę te argumenty na trzy grupy.

Komorowski musi odejść.

Jak dowcipnie i słusznie zauważył Wojciech Cejrowski, gdyby do drugiej tury wszedł Bronisław Komorowski i żelazko, należałoby zagłosować na żelazko. Dlaczego?

Automat zamiast Prezydenta

Rolą Prezydenta jest niedopuszczanie, żeby Parlament się zanadto rozhulał w swej legislacyjnej funkcji. W tym celu Prezydent dysponuje prawem veta. Można je obalić (co z kolei stanowi bezpiecznik przed Prezydentem-blokerem), ale to jest trudniejsze niż uchwalenie ustawy i zwykle zadziała, jeśli ustawa jest tak dobra, że posłowie nawet przeciwstawnych sobie na co dzień partii są w tej kwestii jednomyślni.

Tymczasem, jak słusznie zauważył Rafał Ziemkiewicz, Bronisław Komorowski jako Prezydent stał się maszynką do podpisywania ustaw wychodzących z Parlamentu, w którym rządzi Platforma Obywatelska.

Można byłoby spytać, co w tym dziwnego? Wszak prezydent sam wywodzi się z PO i mimo że stara się udawać ponadpartyjnego, to wydaje się sensowne, że nie ma zastrzeżeń do ustaw przegłosowywanych przez tę partię. I nawet można byłoby uwierzyć w to wytłumaczenie, gdyby nie drobny detal:

Prezydent nie wie, co podpisuje

Gdy dziesięcioro kontrkandydatów Prezydenta walczyło w telewizji o głosy między sobą, wypowiadali się między innymi na temat swoich decyzji w kwestii ustaw budżetowych. Bronisław Komorowski zarzucił im później, że są niekompetentni i nie wiedzą, że Prezydent nie podpisuje ustaw budżetowych.

Najwyraźniej Bronisław Komorowski też tego nie wie, bo sam podpisał pięć takich ustaw za swojej kadencji. Nie wypomniano mu tego podczas tamtej debaty, a to ze względu na

Podejście do debat

Sam przebieg debat zostawmy w spokoju. Wiadomo, że debata pod koniec musi być grą na emocjach, bo walczy się o głosy ludzi niezdecydowanych do ostatniej chwili, a nie o tych, którzy dawno już przemyśleli swoje decyzje.

Natomiast Prezydent unikał, jak mógł, konfrontacji z kimkolwiek przed pierwszą turą wyborów, po czym, gdy tę pierwszą turę niespodziewanie przegrał, pierwszą reakcją było wręcz skamlenie o debatę z Dudą.

Zaczęło się też proszenie o głosy wyborców Kukiza (i nic dziwnego, skoro do zgarnięcia jest co piąty głos). Ale już na debatę zorganizowaną przez Pawła Kukiza po to, żeby to właśnie jego wyborcy mieli możliwość posłuchać kandydatów, Komorowski się nie pofatygował.

Zwraca uwagę kontrast z Dudą: przyjął on wszystkie warunki Kukiza bez zastrzeżeń. I słusznie, bo tutaj to widownia jest panem, a kandydaci sługami. Komorowski, który prosił o głosy tych osób, jednocześnie nimi wzgardził. Pokazał, że nie chce wyciągać do nich ręki, jakby te ich głosy wcale go nie obchodziły, a jeśli, to na jego warunkach.

Wyborco Kukiza! Naprawdę masz zamiar po takim splunięciu udać, że deszcz pada, i nie zagłosować przeciwko Komorowskiemu?!

Oczywiście: odmowy wprost nie było. Były tylko absurdalne żądania: a to żeby zmienić miejsce debaty, a to żeby nie prowadził jej Kukiz (na co była nawet zgoda, ale jak widać, taka zgoda nie buduje, bo to sztabowi Komorowskiego nie wystarczyło), a to żeby Komorowski przed debatą poznał pytania. To ostatnie to kwintesencja buty Komorowskiego, której oznaką jest także


Podejście do wyborców

Co było przed pierwszą turą, wszyscy (mam nadzieję) pamiętamy. Ja zagłosuję na Dudę choćby po to, żeby zepchnąć Komorowskiego na margines, dokładnie tak, jak on nawoływał, żeby spychać na margines grupę, do której należę, według kryterium poglądów politycznych.

Po pierwszej turze Prezydent z jednej strony zaczął się podlizywać wyborcom, zarządził niekonstytucyjne referendum w kwestii JOW, skierował do Parlamentu projekt ustawy zmieniającej zasady przechodzenia na emeryturę, a z drugiej strony zaczął umacniać swojej partii przyczółek na wypadek porażki, kierując do Sejmu wniosek o taką zmianę przepisów, żeby łatwiej było pozbawić Prezydenta władzy i skierować ją na ręce Marszałka Sejmu, którym teraz jest – cóż za przypadek! – Radosław Sikorski z – cóż za przypadek! – Platformy Obywatelskiej.

Najgroźniejsze w tym nie jest to, że jak się tej hołocie pozwoli rządzić przez kolejne lata, to przepchną po cichutku całą masę kolejnych takich dziwactw, żeby tylko nie oddać koryta, nawet gdy notowania polecą na łeb na szyję. Najgroźniejsze jest to, że jeśli Komorowski robi takie rzeczy, jak JOW czy zmiana wieku emerytalnego, nagle, w nadziei, że pozyska Twój głos, żeby utrzymać się na stołku – to co zrobi, gdy jego utrzymanie się na stołku będzie zależało od zdania Angeli Merkel albo Władimira Putina?!

Wolę nawet o tym nie myśleć. Dlatego

Konieczna jest zmiana!

Wiem: Duda od Komorowskiego zanadto się nie różni. PiS i PO to jedno zło, można zmienić Prezydenta, ale to niczego nie zmienia. Byłoby to jedynie symboliczne.

Niemniej, nawet taki symbol jest potrzebny. Jest potrzebny po to, żeby wysłać czytelny sygnał: jeśli tak postępujesz, reelekcja nie jest dla Ciebie. I nieważne, jaka jest alternatywa. Komorowski powinien zostać zdmuchnięty choćby po to, żeby za pięć lat Duda zachowywał się rozsądniej niż Komorowski dziś.

Strachy Dudą są na lachy

Czas na drugą grupę argumentów. Nie są to argumenty stricte za Dudą. Raczej obalenie dość powszechnych argumentów przeciwko Dudzie, bazujących głównie na jednym schemacie: Duda jest z PiS, więc prezydentura dla Dudy oznacza wzmocnienie tej partii.


Nie chce mi się pytać, czego ludzie właściwie się w tym boją. Tak zwany przeciętny wyborca nie pamięta już, co dokładnie działo się w latach 2005-2007, co później, a co wcześniej. Tym bardziej nie zdaje sobie sprawy, co jest przyczyną, a co skutkiem. Chodzi mi raczej o rozwianie strachów, które już są.

Nie taki Macierewicz straszny…

…jak Niesiołowski.

Serio: obaj są siebie warci, a niestety któryś z nich będzie członkiem partii Prezydenta. Można bardziej nie lubić jednego lub drugiego – ja na przykład z dwojga złego wolę Macierewicza, bo mówi równie „mądrze”, co Niesiołowski, ale przynajmniej bez takiej furii i agresji w mowie ciała.

Ale żeby bać się jednego z nich na salonach, uważając jednocześnie, że drugi jest co najmniej znośny?

No dobrze, ktoś powie, ale Macierewicz nie jest jedyny: jest Ziobro, Pawłowicz, Kaczyński… Owszem, są. Po drugiej stronie też są ludzie. Jakby zsumować, to pewnie by wyszło, że łącznie oszołomstwa w PO jest więcej, bo… jest tam więcej ludzi (przynajmniej w Parlamencie). Tylko co z tego? Oni co mają powiedzieć, to powiedzą po wyborach. Prezydentem będzie, daj Boże, Duda, a nie oni. Wylezą z ukrycia to wylezą.

Zwracam tu uwagę, że jeśli chcemy ograniczyć negatywny przekaz w mediach, to przy tym wyliczeniu wygrana Dudy jest lepsza niż wygrana Komorowskiego, ponieważ silniejszy będzie negatywny przekaz ze strony przegranej. Jak ktoś nie lubi słuchać niezadowolonego Macierewicza, Ziobry, Kaczyńskiego i Pawłowicz w teamie, to niezadowolony Niesiołowski wydaje się mniejszym (choć wcale nie „znośnym”) złem.

Duda będzie sterowany przez Kaczyńskiego

Argument, który musiał paść.

No dobra, może będzie, może nie. Ale czy to przemawia przeciwko Dudzie w konfrontacji z Komorowskim? Chyba nie są Państwo aż tak naiwni, by sądzić, że Komorowski nie jest przez nikogo sterowany? 40-milionowa demokracja, niezbyt silne i bardzo niekorzystnie geopolitycznie położone państwo, stosunkowo mała władza Prezydenta, ale duży wpływ na myślenie społeczeństwa… Tacy ludzie zawsze są czyimiś marionetkami. Nie bardzo wiadomo, czyimi, prawdopodobnie służb, i mamy dużo szczęścia, jeśli są to nasze służby. Myślę zresztą, że Kaczyński też jest na ich usługach.

Tak czy inaczej, zza kurtyny ktoś będzie pociągał za sznurki, ktokolwiek zamieszka w Belwederze. Jeśli Kaczyński nie będzie sterował Dudą, mamy remis. Jeśli będzie, mamy 2:0 dla Dudy. Jeden „gol” za to, że lepszy jest nawet szalony, ale znany sternik niż nieznany (i być może jeszcze bardziej szalony), a drugi za to, że ten nieznany będzie miał jeden etap więcej, żeby pociągnąć za sznurek.

Program Dudy jest nierealny i drogi

To jest akurat prawda, a przy tym zarzut, który nie opiera się na partyjnej przynależności Dudy.

Tylko że moim zdaniem to nie jest zarzut, a zaleta. Jak jest nierealny, to Duda go nie zrealizuje. Skoro nie lubię żadnego z kandydatów ze względu na oferowany program, to wolę, żeby wygrał kandydat, który swojego nie zrealizuje.

A jeśli mimo wszystko spróbuje? Cóż, obecnego ustroju nienawidzę, ale jestem spokojny, bo myślę, że on padnie w ciągu kilku-kilkunastu lat z powodu bankructwa. Niemniej, gdyby dało się przyspieszyć ten proces, to jestem za.

Inne powody

Głosuję na tarcia na linii Prezydent-Parlament

To oczywiste: jak w parlamencie rządzi PO, wolę, żeby Prezydent był z PiS, bo dzięki temu trudniej będzie tworzyć nowe ustawy (a najlepsze ustawy w wykonaniu PO to te niestworzone). Zaleta z punktu widzenia kogoś, kto programy obu partii ocenia negatywnie.

Zmiana kierunku po wyborach

Załóżmy, że wybory parlamentarne na jesieni wygra PiS i mój poprzedni argument straci na aktualności (i pozornie lepiej byłoby, żeby Prezydentem został Komorowski, bo wtedy tarcia potrwają dłużej). Ale nawet jeśli, to wówczas sporo energii PiS pójdzie na wycofywanie tego, co robiła PO. To też będzie jakiś plus, bo te dwie partie, zamiast realizować swoje poronione programy, będą się zwalczać nawzajem.

Jest i inna opcja: PiS wygrywa, ale nie ma większości, a układ sił jest taki, że nikomu nie udaje się zgromadzić większościowej koalicji. Tym lepiej: Duda do przepuszczenia dostanie tylko te ustawy, przy których dogadają się przynajmniej dwie partie niezwiązane na co dzień ze sobą.

Atak na Kingę Dudę

Atak w wykonaniu Lisa i Karolaka był obrzydliwy i choćby za to należy się czerwona kartka Komorowskiemu. Owszem, to nie on bezpośrednio to zrobił. Ale też nie zrobił nic, żeby się od tego ataku odciąć.

Przypomina to trochę historię sprzed lat i Donalda Tuska dziadka z Wehrmachtu. Z jedną zasadniczą różnicą: tamten atak, choć niemerytoryczny, nie był przynajmniej oparty na fałszu.

Lepsza prezencja Dudy

Na sam koniec argument może mało ważny, ale jednak trochę istotny w przypadku Prezydenta, a oprócz tego konstruktywny argument za Dudą, a nie tylko przeciwko Komorowskiemu czy też przeciwko argumentom przeciwko Dudzie.

Duda dużo lepiej wygląda, dużo lepiej się prezentuje, ma aparycję rzutkiego przywódcy. To tylko jedna zaleta, ale Komorowski nie jest w stanie przeciwstawić jej dosłownie niczego. Przynajmniej w moim odczuciu.


Dziś notka wcześniej niż zwykle, bo zbliża się cisza wyborcza. Zanim się ona zacznie, zależy mi na jak najszerszym rozpowszechnieniu. Mam nadzieję, że Państwo mi w tym pomogą. Przyciski społecznościowe pod spodem znakomicie ułatwiają to zadanie.

Mam również ogromną prośbę. Jeśli kogokolwiek do głosowania na Andrzeja Dudę przekonała właśnie ta notka, proszę o sygnał. Jakikolwiek. Interesuje mnie skala zjawiska.

Do napisania za tydzień. Miłego weekendu!

6 myśli nt. „Jak się nie obrócisz, zawsze Duda z przodu”

  1. PiS jest bliższy prawicy, niż Po. PiS moim zdaniem jest partią centrową (chce obniżki podatków, ale jest za „dbaniem” o obywatela w postaci dodatków socjalnych) . PO natomiast nie obniżyło żadnego znaczącego podatku. Przez swoje lata kadencji jedynie je podwyższali.
    Nie mam za bardzo czasu czytać co tam Pani napisała, wiec na resztę poruszanych tematów się nie wypowiem.
    Dla niezdecydowanych : trzeba zacisnąć zęby i zagłosować przeciw obecnie urzędującemu prezydentowi.

    1. PO robi obecnie to, co typowe jest dla partii socjalistycznych. Lewacka logika, czyli walczenie z kryzysem za pomocą podwyższania podatków. Nie dość, że robi się to kosztem człowieka zamieszkującego terytorium, to na dodatek wysokimi podatkami straszy się potencjalnych inwestorów.

  2. Cytat:
    „Głosuję na tarcia na linii Prezydent-Parlament
    To oczywiste: jak w parlamencie rządzi PO, wolę, żeby Prezydent był z PiS, bo dzięki temu trudniej będzie tworzyć nowe ustawy”

    No to zagłosowałeś. LOL.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *