Kapitalizm – nie, wypaczenia – tak

Dobry wieczór.

Najwyraźniej wielu ludzi kieruje się tytułową dewizą. Spójną wewnętrznie, to prawda, a nawet tautologiczną, w odróżnieniu np. od wewnętrznie sprzecznej „socjalizm – tak, wypaczenia – nie”, co nie zmienia faktu, że idiotyczną.


Pamiętają Państwo aferę z szefem, który uciął palce pracownikowi, żeby mu nie płacić? Pamiętają Państwo, jakie były komentarze? Że wszystkiemu winny ten przebrzydły kapitalizm. To nic, że w Polsce nie ma kapitalizmu. Ludzie wierzą, że jest. Nie chodzi tutaj jednak o to, w co ludzie wierzą, tylko o to, że zwalają winę nie na człowieka, a na cały system.

Z kapitalizmem działanie tego szefa nie miało nic wspólnego: kapitalizm opiera się na dobrowolności wymiany dóbr, więc obcięcie palców pracownika bez jego zgody jest niedopuszczalne (a trudno przypuszczać, żeby wyraził na to zgodę; podejrzewam nawet, że zgłaszał stanowczy sprzeciw, co jednakże nie ma znaczenia, bo bierność też nie usprawiedliwia żadnej przemocy fizycznej). Ale nie, wniosek jest jasny: kapitalizm jako system się skompromitował. Trzeba go zniszczyć, żeby skończyć z wypaczeniami.

A teraz weźmy dowolną państwową aferę. Pierwsza z brzegu: taśmowa. Rzygać mi się już nią chce, nie mam ochoty rozstrzygać, czyja to podpucha, zwracam tylko uwagę, że przeciwko Tuskowi jednym głosem mówią Wipler, Ikonowicz i Olejnik, natomiast zadziwiająco powściągliwi są przedstawiciele PiS, którzy nie mają zasadniczych oporów przed stosowaniem ostrej retoryki. To jakby do kogoś jeszcze nie dotarło, że między PiS i PO jest symbioza i każda z tych partii potrzebuje drugiej jak kania dżdżu, bo obie istnieją w dużej mierze dzięki wzajemnym głosom swoich negatywnych elektoratów.

Ale co chciałem napisać: w przypadku tego typu afer przebiją się głosy, że skompromitował się ten czy inny minister, a niekiedy i cały rząd. Ale czy ktokolwiek słyszał, żeby ci, którzy za jednego szefa winią cały kapitalizm, konsekwentnie stwierdzili, że za te afery winę ponosi całe państwo? Nie, nie to czy inne konkretne państwo: sama koncepcja państwa jako narzędzia do zarządzania zbiorowością. Ja nie słyszałem, a przecież byłaby to dokładnie taka sama logika. Co więcej, usunęłaby wszystkie związane z państwami wypaczenia.

Widać więc jasno, że walka z wypaczeniami to tylko pretekst. Prawdziwa walka toczy się z kapitalizmem.

Na ewentualną odpowiedź, że mimo swoich wad państwo jest lepsze niż jego brak, proponuję odpowiedzieć identycznym zdaniem, tylko mówiącym o Wolnym Rynku, zamiast o państwie. A, i warto zauważyć, że tacy np. anarchokapitaliści, popierający kapitalizm, a odrzucający koncepcję państwa, wcale niekoniecznie są niespójni, ponieważ rzadko kiedy argumentują, że chcą skończyć z państwem, żeby skończyć z jego wypaczeniami. Na ogół chcą skończyć z państwem po to, żeby skończyć z monopolem terytorialnym na przemoc (najgorszym z możliwych monopoli, ponieważ w naturalny sposób dążącym do ekspansji zakresu dziedzin, w jakich monopolista dzierży na danym terenie monopol). W kapitalizmie monopol też się może wprawdzie zdarzyć, natomiast w państwie – musi. Z natury państwa.


Co najgorsze, nawet jeśli PO padnie od tego z hukiem, to i tak da radę zwalić winę na kapitalizm, bo tępy motłoch wierzy, że w Polsce panuje kapitalizm, choć nie panuje. Wiem, powtarzam się, ale Joseph Goebbels słusznie zauważył, że „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. Liczę więc na to, że prawda potrzebuje mniej powtórzeń, żeby stać się prawdą, a jeśli potrzebuje więcej, to tym bardziej ktoś musi te powtórzenia nabijać.

Dość! Szkoda mojego i Państwa zdrowia na aferę taśmową i na spieranie się z zabetonowanymi mózgownicami, tym bardziej, że trwa mundial. Jest co najmniej tak samo ciekawie, a znacznie mniej wkurwia.

Mundial w skrócie

Z grupy nie wyszła Hiszpania. Obrońca tytułu. No normalnie szok! Przecież na czwarty rozegrany w XXI wieku mundial ten jest dopiero trzecim, na którym obrońca tytułu nie wychodzi z grupy. Coś niebywałego! Król Juan Carlos abdykował w tym samym dniu. Przypadek?

Po raz pierwszy się za to zdarzyło, że do jednej grupy trafiło aż trzech byłych mistrzów świata. Po pierwszej kolejce zajmowali oni miejsca 2-4. Grupie przewodził jeden z trzech zespołów wycenianych przed turniejem przez bukmacherów na 2501:1. Dodajmy, że oczywiście były to najwyższe stawki.

Prosty sposób na wygrywanie znaleźli Holendrzy. Muszą doprowadzić do tego, żeby przegrywać po rzucie karnym, bo to ich drażni wystarczająco, żeby wygrać, nie tracąc już po tym karnym więcej bramek. Ciekawe, jak to zadziała w serii rzutów karnych. Ale może nie zadziała, w końcu jeśli będą tak wygrywać, to nie będzie serii rzutów karnych.

Bramkarz Meksyku chwilowo nie ma klubu. Zamiast jednak rejestrować się po zasiłek dla bezrobotnych, pokazał w meczu z Brazylią, jak jedną kilkusekundową interwencją wysłać CV w kilkaset miejsc na świecie jednocześnie.


Ogólnie najlepszy mundial, jaki w życiu widziałem. Dużo bramek, dużo niespodzianek, prawie nie ma nic przewidywalnego. Może poza wynikami Hondurasu i komentarzem Dariusza Szpakowskiego.

A przed nami niedługo mecz Włochy-Kostaryka. Jeśli Włosi nie wygrają, Anglicy tracą matematyczne szanse na awans. Jeśli wygrają, Anglicy muszą liczyć na to, że z Urugwajem Włosi zagrają na 100%, gdy do niczego nie będzie im to potrzebne. Ciekawe, czy w razie niepowodzenia Elżbieta II abdykuje.

Do napisania za tydzień. Miłego weekendu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *