Leniwy Skorpion

Dobry wieczór.

Ponieważ kaducznie nie chce mi się pisać, a w totolotku jakaś szalona kumulacja, przypominam na otrzeźwienie mój tekst w tym temacie. Sprzed dwóch lat, ale nadal aktualny.


Bazując na swoich wnioskach z tego tekstu wyszedłem zresztą na magika, bo kompletnie się tym nie interesując na wieść, że była dzika kumulacja i nikt nie trafił szóstki stwierdziłem, że musiały paść duże liczby. Istotnie: trzy były z ostatniej jednej trzeciej, a tylko jedna z pierwszego tuzina.

Skąd ten wniosek? Stąd, że przeczytałem własną notkę, do której link powyżej. Skoro dużo ludzi gra na daty, to ktoś z nich by trafił, gdyby wylosowały się liczby, z których da się układać daty: miesiące i lata. Skoro tak się nie stało, prawdopodobnie padły inne liczby.

Skoro gra na daty jest gorsza niż losowa, a średnia strategia jest tak samo dobra, jak losowa, to musi istnieć lepsza niż losowa. Jest nią, oczywiście, skreślanie wysokich liczb. Szóstka, w której najniższa liczba jest nie mniejsza niż 32, jest oczywiście tak samo prawdopodobna, jak każda inna szóstka, ale jeśli komuś bardzo zależy, żeby się nie dzielić z innymi wygraną, to w przypadku skreślenia takiej (i trafienia!) jest na to większa szansa niż w przypadku skreślenia szóstki zawierającej liczby oznaczające miesiące i dni.

A dlaczego to działa? Bo dużo ludzi gra odwrotnie. To po co o tym piszę? Bo i tak czyta i bierze mnie za dobrą monetę niewiele osób: gdy to się zmieni, to po najbliższych temu wydarzeniu wyborach będę najszczęśliwszym Skorpionem na Ziemi.


Natomiast jeśli nie zmienią się zasady totolotka, to nadal będzie to dość ciekawy przykład sytuacji, w której pryncypialnie opłaca się iść pod prąd, co jest dobrym przyczynkiem do tezy, że generalnie dość często pójście pod prąd jest słusznym wyborem.

A jeśli chodzi o totolotka, to najlepszą strategią i tak jest nie grać.

Do napisania za tydzień. Miłego weekendu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *