Lepiej późno niż wcale

Dobry wieczór.

Ktokolwiek umyślił sobie w ostatnim czasie grać w Jumanji, najwyraźniej postanowił sprawdzić, jak tytułowe przysłowie sprawdza się w sytuacjach życia codziennego.


Na początek moja osobista sytuacja. Byłem dziś w urzędzie. Nie jest istotne, jakim, w każdym razie jednym z tych czynnych w godzinach 8-16. Typowe godziny, kiedy normalny, zapracowany człowiek ma czas załatwiać urzędowe sprawy. No ale nic, pozbierałem sobie kilka spraw do załatwienia, wydębiłem dzień urlopu, to mogę.

Byłem tam o godzinie jedenastej. Lepiej późno niż wcale. Zresztą, wcale nie tak znowu późno. Tak by się wydawało. W każdym razie mnie tak się wydawało, dopóki nie podszedłem po numerek. Maszynka odmówiła mi wydania numerka. W zamian poinformowała, że obecna liczba oczekujących jest za duża i według wyliczeń maszyny obsługa petentów, którzy pobrali numerki, skończy się po nominalnej godzinie pracy urzędu.

Mój kraj, taki piękny, okupowany przez państwo, takie kurewskie. Bo dodać trzeba, choć pewnie Państwo już się tego domyślili, że to, co chciałem załatwić w tym urzędzie, do niczego nie jest mi potrzebne. To państwu jest potrzebne, żebym ja takie rzeczy załatwiał, i to państwo wymusza na mnie takie akcje, bez których spokojnie bym się obył, gdyby nie przepisy.

No cóż, oczywiście pracujący człowiek może sobie pozwolić na to, żeby latami dzień w dzień sprawdzać, czy to dzisiaj A nie, czekaj. Nie „latami”, bo mam ograniczony ustawowo czas na załatwienie tej sprawy. Jak nie zdążę, to państwo dopieprzy mi jakąś drakońską karę. Na to znajdzie się czas.

Dobra, dość o mnie. Teraz szerzej: o nas. Myślących ludziach. My, myślący, od dawna wiedzieliśmy, że ZUS zbankrutuje, i to raczej prędzej niż później (ale nawet jeśli później, to lepiej późno niż wcale). Ale na jednego myślącego przypada kilkudziesięciu bezmyślnych, z czego większość jest tak bezmyślnych, że posuwa się aż do ufania państwu i jego instytucjom. Więc do tej pory ci ludzie wierzyli, że ZUS nie padnie.


A tu: niespodzianka. Znowu głos, że ZUS padnie, tylko tym razem ze strony NIK. Ups, państwowe. Ludzie gotowi zaufać.

Na domiar złego Trybunał Konstytucyjny zaczyna przebąkiwać, że zakaz reklamy OFE był niezgodny z Konstytucją. Też pięknie.

I nie zgadną Państwo: obie sprawy wypłynęły w pierwszym tygodniu po tym, jak upłynął termin na składanie deklaracji, że chce się pozostać w OFE! Tak, żeby przypadkiem za wielu ludzi nie pozostało, bo to, że nicnierobienie było równoważne pozostaniu w ZUS, nadal nie zniechęciło dwóch milionów uparciuchów i wichrzycieli, w tym niżej podpisanego. No, ale uczciwie powiedzieli. Lepiej późno niż wcale.

Oczywiście, decyzja nie jest ostateczna. Co parę lat uruchamiane będą kolejne „okienka transferowe”. Dlatego tak ważne było, żeby powiedzieć to teraz. Nasi zaprawieni w bojach rządzący już dobrze wiedzą, jak długą pamięć ma przeciętny wyborca.

Na szczęście, jest jeszcze Internet. On nie zapomina i nie wybacza.

Z całą pewnością natomiast pod przysłowiem „lepiej późno niż wcale” podpiszą się działacze Celticu Glasgow. „The Bhoys” zostali rozgromieni w dwumeczu przez Legię Warszawa 6:1, ku zdziwieniu całego piłkarskiego świata zapewne ze zwycięzcami włącznie. Ale Legia wprowadziła na boisko Bartosza Bereszyńskiego. Tego, który miał pauzować za kartkę. Co prawda tylko na ostatnie 5 minut, ale lepiej późno niż wcale. Z punktu widzenia Celticu, któremu UEFA przyznała walkower. Zamiast 0:2 w Glasgow zrobiło się 3:0, a wynik dwumeczu zmienił się na 4:4. I Celtic awansował dzięki bramce na wyjeździe, w Warszawie. Gdzie, notabene, Legia zmarnowała dwa rzuty karne, i już wtedy niektórzy wieszczyli, że to się zemści i tych bramek zabraknie. Co prawda mieli raczej na myśli spore umiejętności Celticu w zakresie odrabiania strat z meczów wyjazdowych na własnym boisku (podkreślmy: na boisku), ale summa summarum mieli rację.


I wiecie, co? Wcale mi tej Legii nie szkoda. Można się czepiać, że równi i równiejsi, że UEFA chamy, że ktoś posmarował, itd. Ale co trzeba mieć w głowie, żeby w takiej sytuacji dać rywalowi taki pretekst? Notabene, to nie rywal go wykorzystał, to podobno delegat UEFA wykrył nieprawidłowość i zainicjował postępowanie.

Szkoda mi tylko tego, że jak w instytucji publicznej ktoś wykaże się frajerstwem podobnego kalibru (a kaliber to, lekko licząc, kilkadziesiąt milionów strat dla Legii), to najczęściej nie lecą z hukiem niczyje głowy. W Legii niemal na pewno polecą.

Do napisania za dwa tygodnie. Za tydzień wpisu nie będzie. Miłego weekendu!

Jedna myśl nt. „Lepiej późno niż wcale”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *