Oferta dla wolnościowców

Dobry wieczór.

Przepraszam, że tydzień temu nie pisałem. Jakoś tak weekend się rozszedł, sporą jego część spędziłem zresztą w Outernecie. Ale odkąd ostatnio pisałem, zauważyłem, że w Polsce pojawiła się ciekawa oferta dla wolnościowców.


Na początku mała dygresja. Wszyscy chyba słyszeli o strzelaninie w Orlando. Jaki był pierwszy odruch? Bo mój był taki, że co najmniej trzy rzeczy zasługują na większą ochronę, i że to zdarzenie wykazało tę potrzebę jednocześnie dla całej trójki: są to prawa gejów, dobre imię muzułmanów oraz prawa ludzi do posiadania broni.


Jeśli miałeś podobny odruch, to jesteś wolnościowcem i możesz czytać o ofercie.

Po pierwsze: założyli się Liberalni Demokraci, o których pisałem tydzień temu. Byłem na spotkaniu założycielskim i muszę powiedzieć, że inicjatywa ta wygląda obiecująco, a ludzie, którzy ją założyli, dają jej spory zastrzyk pozytywnej energii.

Wśród tych ludzi znajduje się Bartosz Borkowski, który z tego powodu zrezygnował z prezesury warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Libertariańskiego. I, co ciekawe, dał tym samym zastrzyk świeżej, pozytywnej energii, zarówno Liberalnym Demokratom, jak i Stowarzyszeniu Libertariańskiemu. Ludzi z tego drugiego miałem okazję poznać osobiście podczas demonstracji przeciwko ustawie antyterrorystycznej, a potem pogadaliśmy chwilę przy piwie.

Tak czy inaczej sądzę, że moralnym obowiązkiem każdego wolnościowca jest wsparcie przynajmniej jednej z tych inicjatyw. I to większe niż polubienia i udostępnienia na facebooku. Albo pieniędzmi, albo czasem, albo jednym i drugim. I sądzę, że nie ma ideologicznych przeciwwskazań, żeby wspierać oba stowarzyszenia.

Ja mam taki zamiar (po wakacjach, bo początek wakacji to generalnie nie najlepszy moment na angażowanie się w coś, w co człowiek wcześniej nie był wcale zaangażowany). Fajnie by było, gdyby walczyli o słuszną sprawę w atmosferze szeroko zakrojonej współpracy ideologicznej, ale i odrobiny zdrowej konkurencji.

Z naciskiem na „zdrowej”. Bo jeśli cała energia będzie szła w krytykę tego drugiego stowarzyszenia, i to w niewybrednych słowach, to będę musiał zrewidować swoje stanowisko. Emocjonalnie pewnie poprę Stowarzyszenie Libertariańskie, bo w kwestiach spornych zgadzam się raczej z nimi, więc nie będę czuł się członkiem grupy określonej przez libertarian inwektywami (a czuję się członkiem już kilku grup, pod adresem których widziałem inwektywy autorstwa jednego z założycieli Liberalnej Demokracji).


Ale w tej chwili jestem gotów uznać, że to jest moment zero, tabula rasa, co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr. I zachęcam wszystkich do współpracy z oboma stowarzyszeniami (choćby po to, żeby samemu siebie przekonać, do kogo i z jakich powodów jest człowiekowi bliżej; a poza tym fajnie jest poznać fajnych ludzi, a ludzie, którzy angażują się w zmienianie świata na lepsze generalnie są fajni).

Zacząć warto, oczywiście, od kontaktu przez Internet i dowiedzenia się, co można zrobić w swojej okolicy. Jako punkt startu podaję odsyłacz do strony Stowarzyszenia Libertariańskiego oraz do domeny, pod którą Liberalni Demokraci obiecują niedługo mieć swoją stronę.

Do napisania za tydzień. Miłego weekendu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *