Rządowe niedopatrzenie

Dobry wieczór.

Nie palę, ale rzuciły mi się dziś w oczy w sklepie paczki papierosów z obrazkowymi ostrzeżeniami. Coś tam słyszałem, że mają zmienić ostrzeżenia słowne na obrazkowe, bo słowne podobno za słabo przemawiają do wyobraźni, a i palacze nie czytają, ale dopiero teraz zwróciłem na to uwagę w praktyce.


Nie powiem, kilka tych ostrzeżeń wywarło na mnie wrażenie. Może to dlatego, że nie palę, może jako palacz mniej bym się tym przejmował (na pewno jako piwosz nie przejmowałbym się podobnymi obrazkami na butelkach), ale pomyślałem sobie, że może faktycznie w jakiś sposób odstraszy to ludzi od palenia, o ile rolą państwa jest wychowywanie swoich obywateli do zdrowego trybu życia.

Niemniej, rzuciło mi się w oczy poważne rządowe niedopatrzenie przy tej kwestii. Bo o ile obrazki rzeczywiście trafiają do wyobraźni lepiej niż teksty, a przede wszystkim trudniej je przeoczyć, o tyle rząd w swej misji ratowania ludzi zapomniał najwyraźniej o jednej grupie, i to już dodatkowo pokrzywdzonej przez los, za co należy się podwójna nagana.

Mowa o niewidomych.

Proszę zamknąć oczy i sobie wyobrazić: przychodzą Państwo do sklepu, proszą o papierosy, dostają Państwo papierosy i mogą Państwo już palić. Bez żadnego ostrzeżenia o szkodliwości palenia. To znaczy: ostrzeżenie jest, ale Państwo go nie widzą, bo w ogóle nic Państwo nie widzą.

Katastrofa i równia pochyła ku samozagładzie istotnej grupy niepełnosprawnych!

Problem wymaga niezwłocznej reakcji. Można wzorem leków drukować ostrzeżenia alfabetem Braille’a (na każdej paczce, bo przecież nigdy nie wiadomo, która trafi do niewidomego!), ale nie wydaje się to satysfakcjonujące rozwiązanie, bo tekst łatwiej zignorować niż obrazek. Po to zresztą wprowadzono obrazki, żeby przekaz docierał do odbiorcy, zanim będzie on mógł podjąć świadomą decyzję, że nie ma na to ochoty.


Można drukować ostrzeżenia tekstowe obok obrazkowych i wprowadzić przepis zmuszający sprzedawców do czytania ich na głos. Brzmi to całkiem nieźle, ale napotyka na problemy, głównie natury technicznej. Po pierwsze: wykonanie takiego przepisu bardzo trudno jest skontrolować. Po drugie: w supermarketach panuje często taki rozgardiasz, że można nie usłyszeć ostrzeżenia.

No to co? Może ostrzeżenie głosowe montowane w paczce i aktywujące się za pomocą fotokomórki, gdy wyczuje jakikolwiek ruch papierosa wyjmowanego z paczki? Co prawda paczki podrożałyby od tego niemożebnie, ale przecież to dobrze, jeśli mamy oduczyć palenia tych durnych ludzi, którzy niczego nie pojmują i dobrowolnie się trują dla odrobiny chwilowej przyjemności. Przecież państwo wie lepiej, jak jego obywatele powinni oszczędnie dysponować własnym ciałem i utrzymywać je jak najdłużej w jak najlepszej formie ku chwale Ojczyzny!

To nadal nie rozwiązuje problemu rozwiązywanego przez zastąpienie obrazkami tekstów, a mianowicie niewidomych obcokrajowców, którzy polskiego ostrzeżenia nie zrozumieją, ale moje pomysły tu się kończą. Odgłos rosnącego w płucach raka może nie zadziałać.

Tylko że mnie się mogą kończyć pomysły, bo ja jestem blogerem-amatorem, ale nasi rządzący za coś biorą pieniądze, więc muszą czym prędzej zaradzić na tę niecierpiący zwłoki sprawę. Inaczej kwestia oduczania obywateli od szkodliwego nawyku palenia będzie kolejnym problemem, który rząd będzie bohatersko rozwiązywał, z akcentem na aspekt niedokonany.

A przecież nie można całkowicie zakazać palenia, bo, jak jesteśmy zapewniani na każdym kroku, żyjemy w wolnej Polsce. Podkreślam: wolnej. Już nawet rzadziej się podkreśla, że niepodległość.

Proszę o przekazanie odpowiednim ludziom tego apelu każdego, kto odpowiednich ludzi zna.


Ze spraw aktualnych: na rozdaniu Oscarów przez pomyłkę wręczono nagrodę nie temu, kto na nią zasłużył. To jest najlepsza możliwa puenta spędu lewicowców, jakim rokrocznie jest gala oscarowa.

I jeszcze ogromna prośba: jeśli mają Państwo jakąś wartościową myśl na temat tego, co piszę, to proszę się nią podzielić tutaj, na blogu. Pod poprzednim wpisem rozwinęła się bardzo ciekawa dyskusja, ale już wiem, że jest ona dalece niepełna, bo widziałem co najmniej dwie ciekawe riposty na facebooku. Nie mówię, żeby komentować tutaj zamiast facebooka, można oprócz. Pewnie nawet lepiej. Na blogu działa bardzo ograniczona moderacja, której jedynym celem jest zahamowanie spamu. Moderacja polega na tym, że muszę ręcznie zatwierdzić komentarz, którego autor nie ma jeszcze na tym blogu żadnego zatwierdzonego komentarza, po czym można już komentować bez moderacji, dopóki nie zablokuję. Nigdy jeszcze nikogo nie zablokowałem i nigdy nie usunąłem ani nie zablokowałem komentarza ze względu na jego treść z innych powodów niż to, że był niezwiązanym z tematem notki spamem (niekiedy nawet napisanym w innym języku niż notka).

Do napisania. Miłego tygodnia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *