Stowarzyszenie Libertariańskie działa!

Dobry wieczór.

Miło mi poinformować wszystkich, którzy zachowują sensowny dystans od mediów głównego i nieco mniej głównego nurtu, zatem jeszcze tego nie wiedzą, że Stowarzyszenie Libertariańskie istnieje i działa!


Tak, dobrze rozumiecie: działa nie tylko w formalnym, zerojedynkowym sensie, ale działa tak, że ostatnio można było o nim czytać i słuchać w TVN, Gazecie Wyborczej, itd.

Przyczyną był jeden znakomity happening pod Sejmem: cmentarz pogrzebanych przez PiS wartości. Jeśli słyszeliście o tym, to nie dajcie sobie wmówić, że to dzieło KOD, co próbowały robić niektóre stacje. Ten cmentarz wymyśliło i zorganizowało Stowarzyszenie Libertariańskie, a ściślej: Przemysław Zawadzki i Magdalena Krysa.


Chapeau bas!

Jestem niezmiernie zadowolony. Dumny nie, raczej zawstydzony, ale wyłącznie dlatego, że choć jestem członkiem Stowarzyszenia Libertariańskiego, w tej akcji nie ma żadnej mojej zasługi, a możliwe, że jest to najlepsza akcja w historii Stowarzyszenia. Podaję za Karolem Parkitą, że akcja zapewniła nam łamy gazet i anten o wartości rynkowej oscylującej w granicach sześciusetkrotności stanu konta Stowarzyszenia.

Wbrew temu, co twierdziły niektóre media, na nagrobkach nie znalazł się Trybunał Konstytucyjny ani demokracja, bo nie jest to coś, o co walczyliby libertarianie w pierwszym rzędzie. Taka demokracja to przecież forma rządów, a każde rządy ze swej istoty negują przynajmniej w części samoposiadanie i nieagresję, czyli dwa libertariańskie fundamenty. Oczywiście nawet z libertariańskiego punktu widzenia alternatywa wobec demokracji może być znacznie gorsza, ale nie skupiano się tym razem na tym, ponieważ inne wartości są grzebane przez Prawo i Sprawiedliwość w sposób jak najbardziej zgodny z regułami demokracji.

A jakie to wartości? Wolność, prywatność w Internecie, prywatność w życiu codziennym (nierejestrowane karty pre-paid), prawo (tak, tak, Prawo i Sprawiedliwość nie ma nic wspólnego z prawem, bo jego działacze regularnie pokazują, że nie obchodzi ich Litera Prawa, jeśli przeszkadza im w realizacji celów, ani ze sprawiedliwością, którą rozumieją niemal dosłownie jak w „Samych swoich”: Trybunał Trybunałem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie; zresztą za sądy powszechne też się wezmą, jeśli już tego nie robią), własność, antykoncepcja awaryjna, swobodny obrót ziemią, standardy dyplomatyczne. To nie jest kompletna lista, zainteresowani bez trudu znajdą w Internecie informacje o tym, bo wreszcie daje się łatwo znaleźć informacje o Stowarzyszeniu Libertariańskim.

Udało się dojść do momentu, w którym popierające rządzącą partią trolle zadają sobie trud, żeby atakować naszą organizację. Wbrew ich oczekiwaniom nazywanie Stowarzyszenia „skrajnie lewackim” nikogo tutaj nie oburza, a jedynie śmieszy, a opluwanie innymi inwektywami mnie osobiście też sprawia radość. Nie z powodu jakiegoś tam masochizmu, ale dlatego, że serce mi rośnie, gdy widzę, że ktoś wreszcie uznał, że jeśli chce się skontrować libertarian w Polsce, to trzeba sobie zadać jakiś tam trud. Nawet jeśli rynsztokowy język to dla tego kogoś codzienność niewymagająca szczególnego trudu.

Jeśli tym, czego polskiemu libertarianizmowi brakowało do sukcesów, był brak lidera, to teraz Przemysław Zawadzki, jeśli tylko zechce, nie powinien mieć problemów z porwaniem członków Stowarzyszenia i sympatyków idei za sobą. Ja sam deklaruję, że chętnie stanę z Nim pod jednym sztandarem, nawet gdyby akurat chodziło o kwestię kary śmierci, na którą skądinąd wiem, że mamy skrajnie różne poglądy. Jestem skłonny w tej kwestii odstawić swoje na bok w imię wsparcia takiego lidera.


Naturalnie inni ludzie też wiele zrobili, trudno byłoby mi wymienić wszystkich z imion i nazwisk, dlatego ograniczę się do podziękowania każdemu, kto miał jakąkolwiek zasługę w tej akcji (być może tutaj mogę już podziękować sobie, to zależy od tego, na ile się przydały moje dotychczasowe składki członkowskie).

Z okazji zbliżających się świąt życzę każdemu tego, czego każdy sam sobie życzy, w granicach, w których nie przeszkadza to realizować swoich pragnień innym ludziom. Życzę świata bez agresji, w którym samoposiadanie jest naturalne, w którym każdy akceptuje, że Twoje ciało jest Twoje, tylko Twoje i bez żadnego wyjątku Twoje, wraz ze wszystkimi tego skutkami (np. że efekty jego pracy też są bez żadnego wyjątku Twoje), a jedyne, czego od Ciebie oczekuje, to takiego samego nastawienia zwrotnego.

Do napisania za tydzień. Miłego weekendu, miłych świąt i jeszcze raz dziękuję za to, co pozwoli po skądinąd chujowiutkim roku 2016 spoglądać mimo wszystko z nadzieją na kolejny rok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *