Archiwa tagu: „Eli, Eli lama sabachtani?”

Święty Jerzy i koza

Idzie sobie facet ulicą i widzi, jak ktoś maluje płot. Myśli sobie:
– Super! Płot… kuźwa, ktoś sobie płot maluje… Jak ktoś maluje sobie płot, to co? Czy ktoś biega za nim potem, palcami pokazuje i krzyczy „Ludzie, patrzcie, to jest ten, ten facet, który sobie pomalował płot?” Nigdy!
Ze zwieszoną głową facet idzie dalej. Widzi harcerza przeprowadzającego staruszkę przez jezdnię. Myśli:
– Kuźwa… Staruszka… Taka staruszka… Jak ktoś przeprowadzi przez jezdnię staruszkę, czy coś się dzieje? Czy ktoś przyczepia mu potem na drzwiach kartki „Przeprowadzacz staruszek”? Czy wysyła anonimy, że takich, co przeprowadzają staruszki, ludzie nie chcą w mieście? Nigdy!
Facet idzie dalej i widzi kolejkę po poranną prasę. Myśli:
– Cholera… Gazety… Gazety ludzie czytają… A jak ktoś czyta gazety, to co? A nic! Nic nie jest! Czy ktoś patrzy na jego dziecko w szkole znacząco? Niby nic głośno nie mówiąc, ale sobie myśląc, albo mówiąc za plecami „To jest synek tego, co rano przegląda gazety”? Nigdy…
Facet idzie przez dłuższą chwilę pogrążony w smutnych rozmyślaniach:
– A wystarczy tylko jeden raz zgwałcić kozę…

Dobry wieczór.

Koza już była. Reszta tytułu niedługo się wyjaśni – łącznie z tym, że między pierwszym a drugim słowem może stać przecinek lub nie, jak kto woli. Ja nie stawiam żeby nie narzucać interpretacji. Czytaj dalej