Vox populi

Dobry wieczór.

Miniony tydzień to wybory i liczenie głosów. Generalnie: jaja jak berety. Internet jest szybki i bezlitosny, więc dzisiaj nie chce się nawet specjalnie już z tego kpić.


No bo co można napisać? Że w Szczecinie prezydentem został ktoś, kto się o to nie ubiegał? Wielkie rzeczy. W całej Polsce ubezpieczonymi zostają tysiące ludzi, którzy się o to nie ubiegają, i wszyscy siedzą cicho.

Że członkowie PKW liczą na to, iż rozwścieczony tłum pozwoli im w spokoju dokończyć, co zaczęli? I co z tego, że liczą, skoro nie umieją?

Że Ewa Kopacz grzmi, iż powtórzenie wyborów jest absolutnie wykluczone, w tym samym wywiadzie, w którym dobitnie podkreśla, że ocena tego nie należy do polityków? A bo to pierwszy przypadek politycznej schizofrenii? Nawet nie jest jakiś szokujący, bywały gorsze.

To, że z całego kraju płyną sygnały o zerowych wynikach ludzi w poszczególnych komisjach, a sygnały te wysyłają wyborcy, którzy w tychże komisjach na tychże ludzi głosowali, to już niemal polska norma. A co sobie myśleliście? Że członek komisji, który na co dzień słyszy w TV, kogo nie należy dopuszczać do władzy w żadnym wypadku, nie poczuje się w misji ratowania własnego kraju, gdy zobaczy zbyt wiele krzyżyków przy „nieodpowiednim” kandydacie?

Warto więc napisać o czymś z tej okazji. Nie będzie to z mojej strony szczególnie odkrywcze i nie roszczę sobie pretensji do bycia pomysłodawcą, ale zależy mi na tym, żeby jak najwięcej ludzi wiedziało. O czym?


O tym, że w dzisiejszych czasach da się przeprowadzić tajne wybory tak, żeby oszustwo było technicznie niemożliwe! Nie tylko „mało prawdopodobne”, jak przy systemie naklejek zamiast krzyżyków, tylko niemożliwe. Przynajmniej tak samo, jak niemożliwe jest złamanie najsilniejszych stosowanych obecnie zabezpieczeń w systemach elektronicznych. Słowo-klucz brzmi: kryptografia.

Zainteresowanych szczegółami technicznymi odsyłam tutaj i tutaj (to gotowa platforma z narzędziem, które jest dedykowane właśnie w opisanym celu: żeby wykorzystać technologię, a konkretnie łańcuch bloków Bitcoin, do uszczelnienia systemu głosowania). Te dwie strony są po angielsku. Po polsku jest tutaj.

I właśnie pod koniec polskiego wpisu Daniel Haczyk sformułował oczywisty wniosek, co stoi na przeszkodzie, skoro technicznie wszystko jest gotowe:


Abstrakcja? Od strony technologicznej z pewnością nie, ale rozwiązanie to ma jedną zasadniczą wadę – nie spodoba się rządzącym. System nie pozwoliłoby na żadne oszustwa, a frekwencja byłaby bardzo wysoka. Który rząd zgodzi się na takie rozwiązanie?

Temat-rzeka, więc nie chce mi się rozpisywać. Od razu tylko uprzedzę inne wątpliwości: stopień komplikacji technicznych to nie problem. To prawda, że 99,99% wyborców nie jest w stanie ogarnąć, jak działa Bitcoin, nie mówiąc już o całym blockchain. Tylko co z tego? Podejrzewam, że równie wysoki odsetek wyborców nigdy nie słyszał takiego pojęcia, jak metoda d’Hondta. To nie przeszkadza w głosowaniu, mimo że przeliczanie głosów na mandaty odbywa się tą metodą.

Trudności techniczne nie muszą leżeć po stronie wyborcy. On musi tylko poprawnie postawić krzyżyk, co samo w sobie jest trudnością techniczną przerastającą 20% wyborców, ale 20% to nie 99,99% (poza tym jestem jakoś dziwnie przekonany, że przy systemie wykluczającym oszustwa nie byłoby aż 20%).

Trudności techniczne może i powinien wziąć na siebie projektant systemu. Tylko nie projektant, który dostaje 3 miesiące na zrobienie systemu i płaci mu się niecałe 0,2% kosztów przeprowadzenia wyborów, bo wiadomo, że w razie powtórzenia wyborów koszty się podwoją; przy takiej sumie należy więc wymagać oprogramowania, które daje mniejszą niż 0,2% szansę konieczności powtórzenia wyborów. To, czym posługiwała się PKW, daje szansę w tych okolicach, ale nie dlatego, że programował to geniusz, tylko dlatego, że nasze „niezawisłe” sądy nie decydują się na powtórki niezależnie od skali przekrętów.

Całe koszty związane z tym, że system nie zadziałał, idą już, jak sądzę, w kilkanaście milionów złotych. A tymczasem narzędzia do obsługi niemożliwego do sfałszowania głosowania już są. Wystarczy tylko infrastruktura, żeby połączyć jedno z drugim, co da się zrobić za połowę z tych kilkunastu milionów. Może nie za pół miliona. Może nie w trzy miesiące. Ale naprawdę: nie przerasta to państwa, którego sama stolica lekką rączką wydaje sobie dwa i pół miliona złotych dziennie na dopłacanie do komunikacji zbiorowej.

Zresztą można przecież przerzucić te koszty na wyborców. To naprawdę jakiś duży problem, żeby głos kosztował pięćdziesiąt groszy? Nie chodzi o to, żeby kogokolwiek dyskryminować, broń Boże. Sam stanąłbym przed jakąś komisją z 50 złotymi rozmienionymi na drobne, żeby poratować tych, którzy chcą zagłosować, a nie mają za co. Chodzi o proste źródło sfinansowania nawet nie całych wyborów, a samej infrastruktury do bezpiecznego głosowania. A zarazem o wyzwolenie w wyborcy poczucia, że to, co robi, wiąże się z jakąś odpowiedzialnością. A mało rzeczy wyzwala w ludziach takie poczucie równie silnie, co konieczność wydania pieniędzy, choćby i niewielkich i otrzymanych po prośbie minutę wcześniej.

Nawet nie idzie mi o to, żeby tacy refleksyjni wyborcy dokonywali lepszych (w moim odczuciu) wyborów niż bezrefleksyjni, bo gdy się podczas kampanii nie włożyło wysiłku w poznanie programów kandydatów, to w lokalu już za późno na refleksję. Ale może chociaż refleksyjny wyborca oddałby ważny głos.

Bo nie oszukujmy się: taka skala nieważności robi z nas pośmiewisko w oczach ludzi na całym świecie. Unijni przywódcy naturalnie słowem nie pisną, bo oni robią takie same wałki, a Polska im propagandowo pasuje jako sojusznik. UE może gardłować, gdy podobne rzeczy dzieją się na Białorusi, Ukrainie, czy w Rosji, ale w Polsce? To przecież Unia, tu wszystko jest głęboko uzasadnione! Nie mam na myśli przywódców. Mam na myśli zwykłych Ludzi. Przez wielkie „L”.


A nie tych, którzy będą stawać na uszach, byle tylko nie dopuścić do tego, że wybory staną się niemożliwe do sfałszowania.

Do napisania za tydzień.

Miłego weekendu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *