Walka z dopierdalaczami

Dobry wieczór.

Ostatni tydzień upłynął mi pod znakiem nieinteresowania się polityką. Nie dało się jednak nie zauważyć kolejnej odsłony walki państwa z dopalaczami.


Nie wgłębiałem się w kulisy tej walki więc nie wiem, co ciekawego może być w walce, w której huczne i ostateczne zwycięstwo ogłoszono kilka lat temu, co zabawniejsze: zrobiła to ta sama ekipa rządząca.


Ale mogę się domyślać, że chodzi o kolejne uczenie ludzi, jak mają żyć. W szczególności: że mają sobie nie szkodzić i nie sprzedawać możliwości autodestrukcji innym. Efekt, jak zawsze, jest odwrotny niż zamierzony: ludzie trują się albo nielegalnie kupionymi dopalaczami (i jako wspólnicy przestępstwa mają opory przed pójściem do lekarzy), albo legalnie kupionymi substancjami wykorzystującymi dziury w ustawie za pomocą cholera wie czego (przez co lekarz też nie wie, na co reagować).

Ale w końcu kto powiedział, że chodzi o dobro ludzi? Ewa Kopacz lansuje się ostatnio z hasłem: „Słucham, Rozumiem, Pomagam”. Konia z rzędem temu, kto mnie przekona o prawdziwości któregokolwiek z tych słów w stosunku do handlarzy dopalaczami albo do ich dobrowolnej klienteli.

Aż chce mi się zacytować siebie z jakiejś rozmowy, którą kiedyś wymyśliłem w nadziei, że gdzieś wykorzystam:

– Bez rządu kto wybuduje drogi?
– Bez dróg gdzie będzie dochodziło do wypadków?

Dlatego walkę powinniśmy toczyć my. Z tymi dopierdalaczami z rządu, którzy każdy aspekt ludzkiego życia chcą regulować, jeśli tylko wyda im się ważny. A czasem popadają w taką schizofrenię, że mówią, że nie regulują czegoś właśnie dlatego, że to jest ważne – np. tego, kto z kim sypia. Przy czym „brak regulacji” polega na tym, że nadal nie wolno z ciotką, córką, ojcem, czternastolatką czy denatem. Wolno za to facet z facetem. Jest za tęczowo, więc żeby nie było za różowo, nie wolno niektórych złych rzeczy mówić na faceta z facetem.

Dopierdalacze i tyle. Do odstrzału.


Metaforycznego, rzecz jasna. Przy urnach.

I tyle w temacie. Tym kończę ten niezbyt długi wpis.

Do napisania za tydzień. Miłego weekendu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *