Wipleryzacja prawa

Dobry wieczór.

Okazało się w sumie, że to nie Przemysław Wipler napadł na policjantów, tylko na odwrót.

Po roku.


Oczywiście nawet teraz film nie do wszystkich przemawia. Bo jakże to? W „Gazecie Wyborczej” i w TVN mówili inaczej!

Zresztą już odezwał się chór wujów, którzy co prawda nie negują tego, co widać, bo tę potyczkę już przegrali z takim kretesem, że nawet oni to przyznają, ale za to ochoczo odwracają kota ogonem. I wychodzi im na to, że Wipler sam był sobie winien, bo jak Policja interweniuje, to obywatel ma być potulny, bierny, nie stawiać się, zawsze potem może napisać skargę. Bo to przecież Policja.


Aż żałuję, że tych dziennikarzyn nie było tydzień wcześniej we Francji. Akurat w starciach z policją zginął 21-letni ekolog i w tej sytuacji gromki, medialny, propolicyjny głos byłby znacznie bardziej na miejscu.

Ale są w Polsce. Przypomina mi to niekontrolowane drgawki w agonii. Że jest to kontrolowane – nie wierzę. Przecież ktoś wystarczająco kumaty, żeby poprawnie sklecić pół zdania po polsku, nie może być aż tak durny, żeby naprawdę z pełnym przekonaniem wygłaszać takie zdania, i to na takim poziomie ogólności, że będą pasowały, gdyby jutro to on sam został niesłusznie spałowany przez policję. Nawet jeśli głosuje na PO. Trudno, można nie umieć postawić krzyżyka, ale umiejętność napisania paru zdań o czymś jednak świadczy.

A może po prostu oni tylko firmują tę pisaninę swoimi nazwiskami, a robotę odwala ktoś inny? Ktoś, kto analfabetą nie jest?

Tak czy inaczej, każdy powód do zagłosowania na Przemysława Wiplera jest dobry – a efektem tej nagonki będzie tylko wzrost poparcia, bo po prostu nie jest możliwe, żeby ktoś, kto naprawdę chciał głosować na Wiplera, wycofał się po czymś takim.

Skoro o wyborach mowa: mam bardzo ważne i pilne pytanie do P.T. prawników i bardzo proszę o odpowiedź (w komentarzach), bo od tego zależy moja notka za tydzień.

Pytanie brzmi następująco: jest mi wiadome, że kupować głosów w wyborach nie wolno. Ale czy wolno zastosować niebezpośrednią zachętę finansową do głosowania na konkretnego kandydata? Konkretnie: czy wolno zorganizować konkurs, w którym nagroda będzie wprost proporcjonalna do liczby głosów oddanych na wskazanego przez organizatora kandydata, natomiast zwycięzcy zostaną wyłonieni bez związku z tym, na kogo oni oddali głosy?


Oczywiście mowa o związku na poziomie deklaracji, bo w tym „genialnym” systemie głosowanie jest tajne.

Bo jeśli tak, to za tydzień na blogu będą do wygrania kawałki bitcoina. Ale muszę najpierw mieć pewność, najlepiej popartą materiałami źródłowymi (ustawy, rozporządzenia, orzecznictwo + linki).

Do napisania za tydzień. Miłego weekendu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *