Życzenia noworoczne

Dobry wieczór.

Kończy się rok. Jest to, oczywiście, bez znaczenia: rok jako jednostka czasu ma swój głęboki, osadzony w Kosmosie, sens, natomiast arbitralnie ustalony punkt w czasie, oznaczający początek jednego roku, a koniec poprzedniego, w dodatku różny dla różnych miejsc, nie jest ani trochę lepszy od dowolnego innego arbitralnie ustalonego punktu.


Tak się jednak jakoś dzieje, że ludzie najwyraźniej widzą coś wyjątkowego w tym momencie. Widać to choćby po tym, że składają innym życzenia, w dodatku życząc im czegoś przeciwnego, niż życzą tym samym ludziom przez całą resztę roku, sądząc z ich wypowiedzi i działań.

OK, dam się porwać. Zupełnie jak nie ja, przyłączę się tym razem do chóru większości i złożę życzenia. Ale nie będę udawał, że życzę ludziom czegoś innego niż na co dzień.

Życzę zatem wszystkim, aby spełniły im się wszystkie te marzenia, które nie stoją w poprzek moich marzeń. Uważam to za uczciwe postawienie sprawy. Generalnie życzę ludziom dobrze i nie widzę powodu, dla którego mają czuć się nieszczęśliwi, jeśli mogliby czuć się szczęśliwi, dopóki ich szczęście nie unieszczęśliwia mnie. Nie mam zamiaru natomiast bawić się w hipokryzję i dziś życzyć spełnienia wszystkich marzeń socjaliście po to, żeby jutro, jak co dzień, robić dużo, żeby te jego marzenia się nie spełniły. Nie, mówię od razu: życzę socjaliście, żeby spełniły mu się wszystkie apolityczne marzenia, ale ustrojowe niech mu się nie spełnią.

Czy podzielam panującą w Internecie opinię, że rok 2016 był szczególnie nielitościwy, jeśli chodzi o żniwo? Niekoniecznie. Owszem, gazety poinformowały o wielu zgonach znanych ludzi, a ostatni tydzień wyglądał wręcz na wyścig zbrojeń z poprzednimi latami (nie mówię tu tylko o celebrytach, politykach czy ludziach powszechnie znanych z innych powodów, ale na przykład o wyjątkowo pechowej obrończyni zwierząt, która na przystanku autobusowym na Trasie Łazienkowskiej znalazła śmierć urągającą wszelkiemu rachunkowi prawdopodobieństwa, albo o znanym mi osobiście i lubianym warszawskim szachiście, którego widziałem ostatnio ze dwa miesiące temu i nijak nie podejrzewałbym go o wybieranie się na tamten świat, a to tylko dwa przypadki z ostatniego tygodnia ludzi, którzy łącznie skończyli sto lat).

Myślę jednak, że przypisywanie tego magii 2016 roku byłoby błędem. W końcu ludzi jest coraz więcej, wydłużanie czasu ludzkiego życia jakby zahamowało, więc siłą rzeczy musi umierać coraz więcej ludzi w jednostce czasu. Do tego wykładniczo rośnie ilość docierających do nas informacji, więc dowiadujemy się o większej liczbie rzeczy, które się dzieją na świecie, w tym zgonów. Nie chcę nikogo martwić, ale wszystko wskazuje na to, że jeśli 2016 był pod tym względem zły, to 2017 będzie jeszcze gorszy. A przynajmniej sprawi takie wrażenie.

Jeśli o mnie chodzi, nie wspominam 2016 jakoś szczególnie źle, pomijając pobyt w szpitalu. Z decyzji politycznych żałuję właściwie tylko jednej: poparcia udzielonego Liberalnym Demokratom. Z czasem wychodzi, że są jednak bardziej Demokratami niż Liberalnymi, a tam, gdzie są liberalni, kładą nacisk na swobody obyczajowe i społeczne, zamiast skupić się na gospodarczych. Kroplą, która przelała czarę goryczy, był wpis jednego z prominentów Stowarzyszenia, który zrównywał ze sobą kilku dyktatorów i ludzi o autorytarnych zapędach, zupełnie abstrahując od ich podejścia do gospodarki. Jeśli dla nich to, czy będzie więcej, czy mniej wolnego rynku, jest mniej ważne od tego, czy wolny rynek zostanie wprowadzony referendum, ustawą czy dekretem, to ja dziękuję.


Może należałoby ulec lewicowej nowomowie i założyć Stowarzyszenie o nazwie „Neoliberalni Demokraci”? Ten demokratyczny aspekt nieco uwiera, prawda, ale przynajmniej nazwa nie kojarzy się aż tak źle (w chwili obecnej dużo lepiej niż LD).

Nie rozpisuję się bardziej, bo i tak za godzinę nikt już nie będzie chciał czytać blogów internetowych. I dobrze, jak możecie dobrze się bawić to dobrze się bawcie, między innymi po to jest życie!

Do napisania w przyszłym roku. Miłego sylwestra i obyście jutro nie umierali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *